O autorce

O mnie

Ceramika zaczęła się dla mnie po godzinach — od kawałka gliny, który miał być tylko odskocznią od codzienności, a został na dobre. Dziś pracownia to moje ulubione miejsce w domu, a każda nowa forma to osobna, mała przygoda.

Nie toczę na kole. Wszystkie prace buduję ręcznie: z wałków, plastrów i drobnych kawałków masy szamotowej, warstwa po warstwie. Dzięki temu żadna forma nie powtarza się dokładnie — i o to chodzi.

Co mnie inspiruje

Najwięcej podpowiada mi natura: otoczaki, muszle, kora, wszystko to, co woda i czas zdążyły już wygładzić albo popękać. Lubię, kiedy praca wygląda, jakby nie została zrobiona, tylko znaleziona.

Jak powstają prace

Każda forma zaczyna się od szkicu, ale rzadko się go trzyma. Glina prowadzi własną narrację — moją rolą jest słuchać i nie przeszkadzać. Potem przychodzą szkliwa, nakładane warstwami i wypalane po kilka razy, aż powierzchnia zacznie żyć.

Najpiękniejsze w ceramice jest to, że do samego końca nie wiadomo, co wyjdzie z pieca.

(To tekst przykładowy — swoją własną historię wpiszesz w panelu administracyjnym, w zakładce „Treści”.)

Zobacz, co ostatnio wyszło z pieca

Przejdź do galerii